Asia i Darren na swój ślub przylecieli spod Londynu. Na całe szczęście, przywieźli ze sobą trochę chłodu i deszczu, które zastąpiły upały występujące w okolicy, w ostatnim czasie. Tzw. plener był krótki i ograniczony do jednego miejsca, ale nikomu to nie przeszkodziło dobrze się bawić w czasie zdjęć. Potem było już tylko lepiej; anglojęzyczna przysięga (w najciemniejszym kościele, w jakim kiedykolwiek byliśmy), wzruszony Pan Młody, płacząca Panna Młoda i dużo, dużo szczerego śmiechu. Zresztą, zobaczcie sami.

















































